Skończyłam piwonie! Cieszę się ogromnie, bo niezbyt ciekawie haftowało się po raz drugi ten sam wzór. Zdjęcie robione już o zmierzchu.
Od razu po wyprasowaniu piwonii zabrałam się za kolejny obrazek. Wzór wydrukowany, kanwa "pokratkowana" i pierwsze krzyżyki postawione. A ten obrazek to w końcu wytęskniony kot firmy Artecy Cross Stitch.
Dane "techniczne":
tkanina aida 16 ct firmy Zwiegart
wielkość w krzyżykach 200 x 134
46 kolorów muliny DMC
wtorek, 15 października 2013
sobota, 12 października 2013
Błękitny chrzest
Za oknem cudownie złoci się październik, drzewa i krzewy pysznią się strojami w barwach bursztynów, rubinów i korali. W zestawieniu z nimi wiecznie zielone iglaki wyglądają smutno i nudnie.
A ja mam dzisiaj do pokazania błękitną kartkę na chrzest.
Ostatnio na wszystko brak mi czasu, więc i odwiedziny na Waszych blogach odrobinę zaniedbałam. W przyszłym tygodniu nadrobię :)
A ja mam dzisiaj do pokazania błękitną kartkę na chrzest.
Ostatnio na wszystko brak mi czasu, więc i odwiedziny na Waszych blogach odrobinę zaniedbałam. W przyszłym tygodniu nadrobię :)
wtorek, 8 października 2013
Ślubna i gorzkie przemyślenia
Dzisiaj na szybko wrzucam fotki (niezbyt udane, bo robione nocą) kartki sztalugowej na ślub. Kartka została zrobiona na bazarek na rzecz Fundacji Zwierzęca Arkadia.
Tak ogólnie to jestem w kiepskim nastroju. Byłam dziś na pogrzebie kogoś, kogo bardzo szanowałam i ceniłam, i kogo będzie mi bardzo brakowało. Nie spodziewałam się, że przyjdzie nam się tak szybko pożegnać. To niesprawiedliwe, że mądrzy, dobrzy i życzliwi innym ludzie tak szybko odchodzą....
Na dodatek wracając z pogrzebu widziałam z autobusu straszliwie wychudzonego psa w typie husky na łańcuchu, był tak słaby, że z trudem wstawał. Wyglądał jak w stanie kacheksji. Poprosiłam o pomoc dwie fundacje. Drugi psiak na tej samej posesji był trudny do ocenienia, bo leżał zwinięty w kłębek. Dlaczego ludzie mający wypasione chałupy wielkości pałacu i najnowsze modele samochodów głodzą swoje zwierzęta? Na domiar wszystkiego naszej fundacji wciąż przybywają nowe porzucane zwierzęta, cały miot kociąt i sunia wyrzucona z samochodu. Mam totalnego doła i budzą się we mnie mordercze instynkty. Jest mi wstyd, że jestem człowiekiem, najbardziej wstrętnym stworzeniem, jakie wyszło z rąk Pana Boga.
Póki co, zrobiłam przelew skromnego datku na Arkadię - kropli w morzu potrzeb.
A byliście już na wątku naszej Arkadii na facebooku? Oto link: klik
Ach, i na koniec postępy w piwoniowym obrazku:
Tradycyjnie już w "podpórce" sztalugi umieściłam kieszonkę na banknoty.
Kartka w pudełku z "szybką".
Tak ogólnie to jestem w kiepskim nastroju. Byłam dziś na pogrzebie kogoś, kogo bardzo szanowałam i ceniłam, i kogo będzie mi bardzo brakowało. Nie spodziewałam się, że przyjdzie nam się tak szybko pożegnać. To niesprawiedliwe, że mądrzy, dobrzy i życzliwi innym ludzie tak szybko odchodzą....
Na dodatek wracając z pogrzebu widziałam z autobusu straszliwie wychudzonego psa w typie husky na łańcuchu, był tak słaby, że z trudem wstawał. Wyglądał jak w stanie kacheksji. Poprosiłam o pomoc dwie fundacje. Drugi psiak na tej samej posesji był trudny do ocenienia, bo leżał zwinięty w kłębek. Dlaczego ludzie mający wypasione chałupy wielkości pałacu i najnowsze modele samochodów głodzą swoje zwierzęta? Na domiar wszystkiego naszej fundacji wciąż przybywają nowe porzucane zwierzęta, cały miot kociąt i sunia wyrzucona z samochodu. Mam totalnego doła i budzą się we mnie mordercze instynkty. Jest mi wstyd, że jestem człowiekiem, najbardziej wstrętnym stworzeniem, jakie wyszło z rąk Pana Boga.
Póki co, zrobiłam przelew skromnego datku na Arkadię - kropli w morzu potrzeb.
A byliście już na wątku naszej Arkadii na facebooku? Oto link: klik
Ach, i na koniec postępy w piwoniowym obrazku:
Pozdrawiam Was.... dobranoc!
środa, 2 października 2013
Na zakupy
Bardzo Wam dziękuję za komentarze na temat notesów z ostatnich dwóch postów. Dzisiaj odwiedziła mnie przyjaciółka indianistka, i zgadnijcie... No tak, tego indiańskiego notesu już nie mam, hi hi hi :)))
Po bloczkach biurowych użytych jako wkłady notesowe pozostały tylne okładki z cienkiej, wiotkiej
tekturki. Przycięłam i skleiłam razem cztery warstwy, obłożyłam resztkami papieru scrapowego i zrobiłam z nich okładki do małego, wąskiego, poręcznego notesika na listę zakupów. Taki zakupownik ma tę zaletę, że jest mały, zmieści się w każdej torebce i wygodnie trzyma się go w dłoni, a poza tym w sklepie wygląda ładniej niż zwykła kartka. Poza tym, dzięki temu, że kółeczko jest otwierane, jest bardzo praktyczny: zużyte kartki można łatwo zastąpić nowymi.
Kwiatki zrobiłam sama z potuszowanych dziurkaczowych wycinanek z resztek papieru scrapowego. Zbieram nawet najmniejsze ścinki papierów, zawsze mogą się do czegoś przydać :)
Po bloczkach biurowych użytych jako wkłady notesowe pozostały tylne okładki z cienkiej, wiotkiej
tekturki. Przycięłam i skleiłam razem cztery warstwy, obłożyłam resztkami papieru scrapowego i zrobiłam z nich okładki do małego, wąskiego, poręcznego notesika na listę zakupów. Taki zakupownik ma tę zaletę, że jest mały, zmieści się w każdej torebce i wygodnie trzyma się go w dłoni, a poza tym w sklepie wygląda ładniej niż zwykła kartka. Poza tym, dzięki temu, że kółeczko jest otwierane, jest bardzo praktyczny: zużyte kartki można łatwo zastąpić nowymi.
Tył wygląda tak:
Kwiatki zrobiłam sama z potuszowanych dziurkaczowych wycinanek z resztek papieru scrapowego. Zbieram nawet najmniejsze ścinki papierów, zawsze mogą się do czegoś przydać :)
Pozdrawiam jesiennie i kolorowo :)
wtorek, 1 października 2013
Notesowo jeszcze...
Ponieważ miałam już wydrukowane obrazki, w połowie przygotowane okładki i kupione na zapas bloczki w kratkę, postanowiłam odłożyć na chwilę haftowanie piwonii i wykorzystać te materiały. I tak powstały jeszcze dwa notesy formatu A6, jeden z tym samym obrazkiem, co ostatni, ale z większą ilością ozdób (chyba przesadziłam z perełkami), a drugi w duchu indiańskim.
I wszystkie trzy razem.
I to by było na tyle w temacie notesów. Na jakiś czas :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



