Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepiśniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepiśniki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 maja 2024

Przepiśnik.

Rety, jak daaaawno już nie robiłam żadnych przepiśników ani notesów! Minęło już tyle czasu, że zapomniałam, jak się obsługuje bindownicę! Ba, nawet zapomniałam, gdzie tę bindownicę mam! No, ale jakoś poszło...

 
Przydał się stary, szydełkowy kwiatek :)
 

 A smaczku dodaje zabawna zawieszka - komplet sztućców :)))


 
Pozdrawiam miłych Tuzaglądaczy :)

poniedziałek, 4 lutego 2019

Mediowanie z Artimeno.

Podczas piątkowych warsztatów z Artimeno robiłyśmy mediową okładkę do przepiśnika. Z mediami jakoś nigdy specjalnie nie było mi po drodze, a okazało się, że nie taki wilk straszny, jak go malują :) Używałyśmy gesso, pasty strukturalnej i obłędnych farbek akwarelowych w proszku Rainbow Color. Te farbki są genialne! I w dodatku nie ścierają się z papieru pod dotknięciem, jak te zwykłe szkolne, którymi kiedyś malowałam tło w tej kartce:



 Mam zamiar zaopatrzyć się jeszcze w kilka kolorów tych akwareli. Są naprawdę fantastyczne! Zachwycający jest też efekt uzyskany dzięki paście strukturalnej nakładanej przez maskę. Bardzo mi się podoba! Muszę koniecznie wykorzystać ten sposób do zrobienia kartki :) Zresztą, zobaczcie sami, jak cudnie to wygląda :)





Bardzo atrakcyjnie prezentuje się też wnętrze zeszytu z eleganckim nadrukiem. 


Warsztatowy projekt Kasi Łukasiewicz przewidywał na okładce poza sztućcami także fartuszek, ale zrezygnowałam z niego. Po pierwsze, wydał mi się mało praktyczny, bo łatwo czymś zaczepić o luźne wstążeczki i uszkodzić okładkę, a po drugie jakoś nie lubię motywu fartuszka na okładkach przepiśników. W ogóle nie lubię motywu fartuszka, chociaż na nadruku na kartach przepiśnika może być :)
Na zakończenie koniecznie muszę jeszcze pokazać aktualne postępy w hafcie Golden Gaze. Finał jest coraz bliżej :)


Pozdrawiam miłych Tuzaglądaczy :) 


wtorek, 26 stycznia 2016

Babeczkowy komplecik...

... czyli przepiśnik i kartka.




Na tylnej okładce przymocowałam "zakładki" ze wstążeczek.





Pozdrawiam!

niedziela, 25 sierpnia 2013

Na przepisy i zakładka

Dzisiaj zrobiłam większy notes, formatu A5, przepiśnik z rewelacyjnej kolekcji papierów Galerii Papieru "Herbatka dla Dwojga".





Postanowiłam też spróbować narożnej zakładki do książek. Poszperałam w ścinkach papierów i powstał eksperymentalny twór :) Przyznam, że spodobała mi się taka forma zakładki,  i chyba poza haftowanymi takie będą jednymi z moich ulubionych.




Pozdrawiam Was serdecznie i zmykam, bo straszliwie czas ucieka, a ja mam jeszcze dzisiaj sporo do zrobienia :)

piątek, 21 grudnia 2012

Kolejne przepiśniki

Cieszę się ogromnie, że spodobał się Wam mój przepiśnikowy debiut :) Dziękuję za wszystkie komentarze! Zrobiłam kolejne - tym razem już bez żadnych wpadek i marnowania materiałów. Straszliwie spodobało mi się ich robienie, ale na razie brak mi wolnego czasu i materiałów. Tutaj dwa nowe na zdjęciu razem z pierwszym, żółto-zielonym.


Podobają mi się bardzo te galeriowe papiery w malutkie jabłuszka i zielono-czerwoną kratkę :)


Tekturowy napis pomalowany czerwonym żelopisem i pokryty preparatem pękającym.


Na wewnętrznych stronach okładek umieściłam kieszonki na luźne kartki z przepisami, np. wycięte z czasopism.


Niebieskości też wyszły całkiem fajnie, tak świeżo i sterylnie :) Z dodatkiem czekolady, aby trochę ten niebiesko-biały chłód ocieplić :)



Tym razem napis potuszowany tuszem pigmentowym - i pokryty preparatem pękającym.


Szydełkowy kwiatek w kolorze czekolady z guzikiem z wyprzedaży z mojej pasmanterii stanowi dodatkową ozdobę notesu.


Na koniec mój ulubiony przepiśnik. Podoba mi się tak bardzo, że z żalem wielkim go oddaję. Ale już postanowiłam - kupię te same papiery i zrobię sobie dokładnie taki sam dla siebie :) Zdjęcia nie oddają jego urody - robione przy sztucznym świetle, więc jak zawsze "zażółcone" kolory. W rzeczywistości są to piękne fiolety, spłowiałe zielenie, ciemne brązy i kremowy. Mimo, że ogólnie wyszedł dość ciemny, to ma taki ciepły, starociowy klimat. Muszę mieć taki sam!



Jako ozdóbka - materiałowy i szydełkowy kwiatek z guzikiem :)


Napis i sztućce potraktowane preparatem pękającym.




A tutaj już zapakowane do jutrzejszej drogi. Pod nimi ukrywają się świąteczne słodkości - bakalie w czekoladzie :) Mam nadzieję, że się spodobają obdarowanym.


Wszystko jest zapakowane w przezroczysty celofan, a jako ozdoba służą gwiazdy zawieszone na żółtej dratwie, wycięte z czerwonej tektury falistej, z dodatkiem złotego brokatu i embossowanego na gorąco złotym pudrem stempla.




Odpowiadając na pytania zawarte w komentarzach: moja bindownica to BIA firmy Zutter. Kupiłam ją w sklepie Artpasje, ale czekałam na przesyłkę bardzo długo - dwa miesiące. Najpierw były kłopoty z opóźnieniem u producenta, a potem już w Polsce na cle. Sklep wynagrodził mi długie czekanie gratisami, więc nie narzekam :) A tak wygląda moja nowa, maleńka różowa przyjaciółka :) Lubię ją coraz bardziej :))


Pozdrawiam Was gorąco i dziękuję za każde pozostawione tu słowo!

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Mój pierwszy przepiśnik

W końcu weekend, mogę zrobić fotki przy dziennym świetle i mogę pokazać mój pierwszy przepiśnik! Pierwsze próby pracy z bindownicą nie obyły się bez zapłaty "frycowego". Zniszczyłam jeden wkład do notesu -szkoda mi, bo bardzo mi się podoba, papier taki grubszy, niż zwykły zeszyt, kratka w ładnym brązowym kolorze, z marginesem wokół kartki... Powycinałam krzywo i musiałam wziąć następny wkład. Myślę, że ten krzywo powycinany nie pójdzie całkiem na marne i coś z niego zrobię innego. Może po przycięciu mniejszy notes albo zakupowniki. W każdym bądź razie na pewno nie wyrzucę.
A oto efekt końcowy:


Uwielbiam przeróżne przywieszki i dodatki, więc nie odmówiłam sobie przyjemności doczepienia czegoś do sprężyny :)


Tekturowy czajniczek i napis zostały pomalowane czerwonym żelopisem z Lidla i pokryte Glossy Accents, co dało im efekt szkła.



Na wewnętrznych stronach okładek - przedniej i tylnej - umieściłam kieszonki na luźne przepisy wycięte z gazet. 


Jak to mówią: pierwsze koty za płoty! Ostro zabieram się za kolejne, bo czasu do świąt coraz mniej, a mam zamiar zrobić kilka pod choinkę :) I dla siebie też! Pokochałam moja maleńką bindownicę i dobrego humoru nie popsuje mi nawet fakt, że zepsuła mi się pralka, po raz kolejny zresztą. Nie mam zamiaru jej już naprawiać, bo od samego zakupu mam z nią problemy. Nigdy już nie kupię żadnego sprzętu z promocji! Na razie jestem na etapie prania ręcznego - w końcu w czasach zamierzchłych tylko tak się prało i nikt z tego powodu się nie zabijał. W najbliższych dniach muszę zrobić mały rekonesans po sklepach AGD, no i znaleźć  jakiegoś magika, który mi odłączy obecną i podłączy nową (mam nadzieję) pralkę. I o ile z zakupem raczej problemu nie będzie, o ile tylko zasoby finansowe pozwolą, to z tym magikiem już będzie gorzej... 
Pozdrawiam Was, mili Tuzaglądacze!