niedziela, 13 sierpnia 2017

Motylowy zawrót głowy

Na początku dziękuję za tyle miłych komentarzy pod adresem kociego kalendarza. Jeszcze kilka miesięcy zostało mi do wyhaftowania, a później muszę całość jakoś sensownie zagospodarować. Mam już pomysł, ale czy podołam z jego realizacją, to się okaże.
Piegucha,  odpowiadając na Twój komentarz: Ty twardo chodzisz po ziemi i po tylu latach mieszkania w USA znasz ten kraj i patrzysz na niego ze swojej perspektywy. Ja jestem romantyczką z głową w chmurach znającą Amerykę tylko z filmów i książek, i nie "amerykański sukces" mnie fascynuje, ale fakt, że nie opuszczając granic kraju można przebyć niemal wszystkie strefy klimatyczne - od strefy za kołem podbiegunowym, przez prerie, góry, jeziora, mokradła, aż do pustyni. Każdy stan fascynuje czymś innym. Niezwykłe dla mnie jest też współistnienie obok siebie tylu narodowości i kultur. Tak osobiście, to ponieważ z natury jestem odludkiem i nie lubię wielkich miast, myślę, że najlepiej pasowałaby mi niewielka osada na Alasce, albo wielkie rancho w Montanie czy Teksasie. Ewentualnie Hawaje lub Floryda z racji klimatu :) Pomarzyć sobie mogę, a co :))) 
A teraz wracam do tematów rękodzielniczych. 
Mamy lato, więc ciągnie mnie w kierunku motylich klimatów. Czekoladownik XXL, czyli na bombonierkę Merci. Przeszycia ręczne.



3 komentarze:

  1. haha :)czytam Twoje "marzenia"i jedno się ciśnie na usta-wszędzie dobrze gdzie nas nie ma:))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie, a w domu najlepiej, nie ważne gdzie się on znajduje, co nie znaczy, że nie warto podróżować i poznawać. Podróże mogą być różne - film, książka, opowiadanie lub odwiedziny. Najważniejsze odnaleźć swoje miejsce na ziemi.
    Piękna, bardzo delikatna i romantyczna kartka :)
    Pozdrawiam Alina

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ja lubię niebieskie kartki :) Piękne opakowanie. Podziwiam za ręczne przeszycia!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo i zapraszam ponownie!